Marian Kołodziejczyk — Tarnów i okolice

Wystawa jubileuszowa

„Marian Kołodziejczyk — Tarnów i okolice”

w setną rocznicę urodzin artysty

Galeria Sztuki HORTAR w Tarnowie
wernisaż: 2 lipca 2026 r., godz. 17.00

Więcej informacji

„Piękno Tarnowa” i wystawy indywidualne w 1966 roku. Podsumowanie twórczości początku lat sześćdziesiątych

Lata sześćdziesiąte XX wieku były w Tarnowie okresem szczególnego ożywienia artystycznego. Po politycznym przełomie połowy lat pięćdziesiątych lokalne środowisko plastyków weszło w fazę intensywnego rozwoju, eksperymentów i poszukiwań formalnych.

W tym czasie prowadził w Tarnowie działalność artystyczną Marian Kołodziejczyk. Ponad sześć lat jego twórczej pracy znalazło podsumowanie w 1966 r. — na wystawach indywidualnych oraz ekspozycji poświęconej przestrzeni miasta Tarnowa. Jego prace graficzne, zakorzenione w klasycznym warsztacie, mają dziś szczególną wartość jako artystyczny zapis Tarnowa — jego architektonicznej trwałości i stopniowo zachodzących przemian.

Kontekst lat sześćdziesiątych

Artystyczne środowisko Tarnowa w latach 60. XX wieku należało do aktywnych i twórczych. Trwał nieustanny rozwój, a działalność była szczególnie intensywna, organizowano wystawy, prezentowano interesujące prace, pojawiało się nowe pokolenie plastyków. W Tarnowie, jak wszędzie w Polsce, po 1955 r. nastąpił ogólny przełom. W 1956 r. powstał w Tarnowie Zespół Twórczy „Leliwa”, a u progu lat 60. w sztuce tarnowskich artystów nastąpiły zmiany i pojawiły się prace eksperymentalne. Do połowy lat 60. w Tarnowie trwał okres określany przez Stanisława Potępę mianem „heroicznego”. W tamtym czasie [...] dokonuje się swoista erupcja twórcza, artyści kipią pomysłami, salony jesienne stają się świętami sztuki. Nawet artyści starszego pokolenia rzucali sami sobie wyzwania, których nie podejmowali we własnej młodości artystycznej – opisywał Potępa [1].


Katalog wystawy "Piękno Tarnowa" z 1966 r.
Katalog wystawy Piękno Tarnowa z 1966 r. w opracowaniu Leszka Madejczyka (na okładce reprodukcja akwareli Witołda Giżbert-Studnickiego Zimowy widok miasta– archiwum rodziny

Na ten okres przypadł również początek działalności artystycznej i zawodowej Mariana Kołodziejczyka. Po raz pierwszy wystawiał on w Tarnowie jako członek Związku Polskich Artystów Plastyków podczas Wystawy wiosennej w czerwcu 1960 r. Kołodziejczyk trafił więc w sprzyjające środowisko, a swoboda twórcza, jaka wówczas panowała, pozwalała mu na zaprezentowanie swojej warsztatowej odmienności. Tę radość tworzenia, warsztat plastyka i swobodę zaszczepiał także młodzieży i dzieciom jako założyciel i instruktor pracowni plastycznej w Młodzieżowym Domu Kultury w Tarnowie (od 1960 r.). W tym samym okresie do tarnowskiego środowiska artystycznego dołączyli także inni twórcy: Piotr Drobiecki, Zofia Flakowicz, Andrzej Orłowski, ks. Stanisław Nowak, Amalia Rzepka, Maksymilian Suchoński i Joanna Srebro.

Ta plejada artystów, grafików, tkaczy, ceramików, malarzy i rzeźbiarzy w sposób istotny wzbogaciła miejscowe środowisko. Wystawy tarnowskich artystów od końca [raczej „do końca” – A.K.] lat 60. prezentują bardzo bogatą paletę artystycznych rozwiązań, od prac tradycyjnych, artystów starszego pokolenia, po kreacyjną sztukę młodszych pokoleń, pełną poszukiwań formalnych, żywą, buntowniczą. [2]

Dla Kołodziejczyka był to czas intensywnej pracy twórczej. Na każdej wystawie prezentował nowe prace, rzadko wracając do obrazów i grafik pokazywanych wcześniej. Już podczas debiutu w tarnowskim środowisku artystycznym — na Wystawie wiosennej ZPAP w 1960 r. — jego grafiki spotkały się z uznaniem. Tego samego lata zaprezentował je również w Veszprém na Węgrzech, na Wystawie akwarel i grafiki organizowanej przez ZPAP w Tarnowie oraz Tarnowskie Towarzystwo Przyjaciół Węgier. Na Wystawie zimowej 1960 r. artysta pokazał cztery akwarele pejzażowe. W roku następnym, w 1961, podczas kolejnej Wystawy wiosennej, eksponował m.in. obraz olejny Czerwone dachy, przedstawiający zabudowę podmiejską z wkomponowanym w nią nowo wzniesionym kościołem św. Józefa w Tarnowie — wówczas istotnym znakiem zmieniającego się krajobrazu miasta. Obraz powstał z perspektywy okolic rodzinnego domu żony artysty. Dzięki temu miejski pejzaż Kołodziejczyka nabierał także wymiaru osobistego, ukazując Tarnów jako przestrzeń codziennego doświadczenia. Ten osobisty punkt widzenia powracał również w późniejszych jego pracach. Podczas Wystawy zimowej 1962 r. w katalogu zreprodukowano obraz olejny Kołodziejczyka pt.: Pejzaż miejski, przedstawiający widok ulicy Polnej w Tarnowie — obserwowanej przez artystę na co dzień z okien własnego mieszkania.

Choć Kołodziejczyk należał do młodszego pokolenia twórców, nie wpisywał się w nurt artystycznych buntowników. Przedstawiał raczej klasyczne pejzaże miejskie czy krajobrazy, i koncentrował się przede wszystkim na solidnej grafice warsztatowej — zwłaszcza drzeworycie i linorycie, eksperymentując także z gipsorytem. Wzorce dla tego artystycznego rzemiosła wyniósł z krakowskiego środowiska takich twórców jak Konrad Srzednicki i Mieczysław Wejman — obaj związani z „Grupą 9 Grafików”, która kontynuowała przedwojenne wzorce grafiki artystycznej. W grafice uprawianej przez to środowisko chodziło przede wszystkim o zamiłowanie do rzetelnego warsztatu, dbałości o kompozycję i wykonywanie dzieł, które z wyrytej powierzchni wydobędą głębię przedstawianego obrazu. Kamienice, kościoły i ulice miasta do takiego warsztatu grafika nadawały się doskonale, natomiast stosowana od końca lat 60. przez Kołodziejczyka bibuła japońska do niektórych odbitek grafik nadawała im dodatkowej głębi dając wręcz wrażenie przestrzeni odbijanych chwil. W miękki materiał bibuły farba drukarska wnikała głębiej, przenikając przez jej powierzchnię, inaczej niż w przypadku grafik odbijanych na innych rodzajach papieru. Pomimo tego w pracach Kołodziejczyka w latach 60. także dało się zauważyć twórcze poszukiwania i dążenie do unowocześnienia formy – jak zauważył S. Potępa [3].

Początek lat sześćdziesiątych ukształtował zatem Kołodziejczyka jako artystę świadomego własnego języka plastycznego — wiernego klasycznemu warsztatowi, a jednocześnie uważnie reagującego na zmiany zachodzące w otaczającej rzeczywistości i w sztuce. Pozostając przy pejzażu, konsekwentnie przeciwstawiał się jego formalnemu spłyceniu traktując go jako pełnoprawny i wymagający sposób wypowiedzi artystycznej.

Pierwsza wystawa indywidualna

Po twórczej eksplozji pierwszej połowy lat 60. na Wystawie zimowej przełomu lat 1965/1966 było widać już, narastające od pewnego czasu, całkowite odejście od eksperymentów wszystkich [...] artystów tworzących tutejsze środowisko. Maluje się poprawnie pejzaże i portrety, a wyjątkiem są jedynie W. Röhrenschef i A. Rzepka którym ciągle niepokój twórczy nie pozwala «osiąść na laurach» – opisywał Potępa [4]. Tymczasem Kołodziejczyk na tej wystawie zaprezentował trzy akwarele, w tym „niespokojne” Wierzby będące świadectwem — jak się wydaje — trwających poszukiwań stylu artysty, a także towarzyszącej mu całe życie melancholii [5].

W tych latach rozkwitu sztuki w Tarnowie działalność lokalnego środowiska sprzyjała również organizowaniu licznych wystaw indywidualnych. Wystawiali na nich zarówno artyści starszego, jak również młodego pokolenia. W działalności Kołodziejczyka to właśnie dwie indywidualne ekspozycje zdominowały rok 1966. Oprócz nich w tym samym roku z okazji obchodów tysiąclecia państwa zorganizowano w Tarnowie tematyczną wystawę dotyczącą miasta. 

Pierwszą wystawę indywidualną Kołodziejczyk przygotował wspólnie z Pauliną Chrzanowską (1910–1988) — starszą od siebie artystką oraz historyk sztuki, odgrywającą istotną rolę w tarnowskim środowisku artystycznym. Chrzanowska, urodzona w Krakowie, debiutowała jeszcze przed II wojną światową. W 1936 r. miała w rodzinnym mieście swoją wystawę indywidualną. Kształciła się pod kierunkiem Zbigniewa Pronaszki i Henryka Gotlieba. Z Tarnowem związana była od 1946 r., a w latach 1950–1970 pełniła funkcję kierownika Muzeum w Tarnowie. Oprócz tego w 1958 r. była prezesem oddziału ZPAP w Tarnowie.

Wystawa dwójki artystów zorganizowana była we wrześniu w salach wystawowych BWA przy ul. Wałowej 10 (w budynku z Salą Lustrzaną). Wernisaż odbył się w sobotę 3 września o godzinie 18, a artyści zaprezentowali na niej malarstwo, rysunek i grafikę. Paulina Chrzanowska zaprezentowała 43 prace (gwasze, akwarele, tusze i dwie w technice mieszanej), a Marian Kołodziejczyk 39 (drzeworyty, linoryty, gipsoryty, malarstwo olejne i akwarelowe). Na wystawę zorganizowano plakaty, zaproszenia i katalogi w dwóch wersjach, jedną z reprodukcją tarnowskiego widoku Chrzanowskiej, drugą z linorytem Pejzaż z fabryką Kołodziejczyka [6].

Katalog wystawy P. Chrzanowskiej i M. Kołodziejczyka, 1966 r.
Katalog wystawy indywidualnej P. Chrzanowskiej i M. Kołodziejczyka , Tarnów 1966 r. (z reprodukcją linorytu M. Kołodziejczyka Pejzaż z fabryką– archiwum rodziny

Wydarzenie zapowiadał Leszek Madejczyk w „Dzienniku Polskim” [7], natomiast „Gazeta Krakowska” już po wernisażu zachęcała czytelników do zwiedzenia ekspozycji w notatce prasowej pt.: Ciekawa wystawa [8]. Wśród prac Kołodziejczyka z wystawy indywidualnej znalazły się pejzaże różnych miejsc (jak rodzinne Pisary i Rudawa), różne widoki krajobrazowe i życie rodzinne (jak drzeworyty Gosposia, Bogdan, Posiłek czy gipsoryt Rodzeństwo) portrety i kilka scen tarnowskich. Ale najważniejsze pejzaże miejskie w technikach graficznych artysta zostawił na mającą odbywać się w październiku wystawę pt. Piękno Tarnowa. „Gazeta Krakowska” polecała zwrócić uwagę oglądających na cztery prace Kołodziejczyka: Pejzaż miejski (z ulicą Polną w Tarnowie), Zmierzch, Drzewa oraz Plażę.

"Gazeta Krakowska" 1966 r., Ciekawa wystawa P. Chrzanowskiej i M. Kołodziejczyka
Wycinek prasowy z „Gazety Krakowskiej”, 1966 r. – archiwum rodziny

Wystawa „Piękno Tarnowa”

Październikowa wystawa Piękno Tarnowa była jednym z najważniejszych wydarzeń artystycznych roku 1966. Leszek Madejczyk opisywał w „Dzienniku Polskim” dwie odbywające się w tym czasie wystawy związane z miastem w ramach obchodów Tysiąclecia Państwa Polskiego i z okazji Kongresu Kultury Polskiej [...]. Jedną z nich była bogata w kolekcję dzieł plastycznych, pochodzących ze zbiorów Muzeum w Tarnowie, krakowskiego Muzeum Narodowego i Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie wystawa prac historycznych powstałych na przestrzeni prawie czterech wieków, które stanowią nadzwyczaj cenny materiał dla badaczy i miłośników przeszłości Tarnowa i dowodzą, że miasto nasze już w XVII wieku było obiektem żywych zainteresowań malarzy, rysowników i grafików [9].

Dla Madejczyka wystawa dzieł historycznych była niejako prologiem do ekspozycji Piękno Tarnowa. Była to druga wystawa o takim tytule, pierwsza miała miejsce już w 1948 r., a katalog wystawy uzasadniał wtedy taką nazwę: miasto nasze posiada w swej strukturze i w swych zabytkach własne oblicze plastyczne i odrębne piękno, które przy pomocy osobnej wystawy należało przedstawić i uwydatnić [10]. 

W reportażu dotyczącym wystawy z 1966 r. L. Madejczyk wymieniał jak zawsze artystów i krótko ich charakteryzował. Kołodziejczyka zaliczył do grupy twórców, którzy pozostają wierni starym i pięknym zabytkom kultury materialnej, nagromadzonym nadzwyczaj hojnie w Tarnowie. Wśród nich znaleźli się także Paulina Chrzanowska, Antoni Reising czy Józef Szuszkiewicz. Kołodziejczyk był traktowany przez Madejczyka wciąż jeszcze jako młody grafik tarnowski dobrze się zapowiadający [11].

Wystawa była wyjątkowo bogata. Brało w niej udział osiemnastu artystów (Paulina Chrzanowska, Piotr Drobiecki, Anatol Drwal, Zofia Flakowicz, Jadwiga Gajek-Sanowska, Julian Grabowski, Witold Gizbert-Studnicki, Jacek Janicki, Józef Krawczyk, Marian Kołodziejczyk, Bogdana Ligęza-Drwal, Antoni Reising, Amalia Rzepka-Kwiatkowska, Wiesław Röhrenschef, Joanna Srebro-Drobiecka, Józef Szuszkiewicz, Stanisław Westwalewicz, Jan Winiarski), a eksponowano łącznie 171 pozycji wystawowych — w tym 169 pojedynczych prac oraz dwie teki graficzne Józefa Szuszkiewicza, obejmujące łącznie szesnaście grafikNajwięcej prac zaprezentowali Wiesław Röhrenschef (33) oraz Stanisław Westwalewicz (25), podczas gdy pozostali artyści prezentowali zazwyczaj od kilku do kilkunastu dzieł.

Kołodziejczyk przygotował osiem prac — wszystkie były grafikami — dzięki czemu mógł zaprezentować się w swojej specjalności. Poza nim grafiki pokazali jedynie nieliczni uczestnicy wystawy: Jacek Janicki (trzy linoryty), Wiesław Röhrenschef (cztery exlibrisy w linorycie) oraz Józef Szuszkiewicz, który zaprezentował dwie teki grafik (Teka Tarnowska I — osiem drzeworytów oraz Teka „Maszkarony” — osiem linorytów).

Kołodziejczyk zaprezentował dwa drzeworyty Rynek - Podcienia i Kościół oo. Bernardynów I, prace znane już z wystaw w 1960 r. Wystawiane po raz pierwszy były natomiast trzy linoryty: Kościół oo. Bernardynów II, który przedstawiał widok kościoła od strony wschodniej, dalej Stare kamienice, które zostały zreprodukowane w katalogu wystawy oraz w reportażu L. Madejczyka [12] oraz Tarnowska Starówka I, a także trzy gipsoryty Tarnowska Starówka II, Tarnów - Burek I oraz Tarnów - Burek II. Gipsoryty z tego zestawu wydają się najbardziej cenne ze względu na brak zachowanych matryc. Natomiast największe wrażenie robiły drzeworyty, które charakteryzowały się precyzją wykonania i szczegółowością architektury miejskiej. Linoryty były natomiast większych rozmiarów od drzeworytów, co także robiło wrażenie na oglądających. Zresztą to właśnie linoryt Stare kamienice był w następnych latach często pokazywany i reprodukowany w katalogach z wystaw i różnych wydawnictwach jako interesujący przykład warsztatu grafika i starej zabudowy miejskiej [13].

Ostatni akcent roku

W ostatnich miesiącach 1966 r. Marian Kołodziejczyk zaprezentował swoje prace na kolejnej wystawie indywidualnej. Tym razem została ona zorganizowana w tarnowskim Klubie Nauczyciela, działającym przy Związku Nauczycielstwa Polskiego. Tarnowskie ognisko ZNP powstało przy Młodzieżowym Domu Kultury (gdzie pracował Kołodziejczyk) i skupiało nauczycieli oraz pedagogów zainteresowanych aktywnością intelektualno-kulturalną. Kontynuując jeszcze przedwojenne tradycje środowiskowe, Kluby Nauczyciela pełniły funkcję lokalnych „salonów kultury” — miejsc, w których odbywały się odczyty i prelekcje, spotkania autorskie, wieczory poetyckie, wystawy artystyczne, koncerty oraz dyskusje. Kołodziejczyk był przez pewien czas zaangażowany w działalność tarnowskiego ogniska ZNP i Klubu Nauczyciela poszukując środowiska sprzyjającego wymianie myśli oraz dodatkowej aktywności związanej z jego zainteresowaniami intelektualnymi, w tym pedagogicznymi [14]. W początkowym okresie pełnił także funkcję kierowniczą tarnowskiego ogniska ZNP.

Informację o wystawie Kołodziejczyka podała „Gazeta Krakowska” przedstawiając podstawowe informacje o artyście i charakteryzując jego sylwetkę. W artykule zwrócono uwagę, iż jego malarstwo  jest spokojne, liryczne i dążące do pełnej szczerości. Przy tekście zreprodukowano linoryt Pejzaż z fabryką podobnie jak w katalogu poprzedniej indywidualnej wystawy [15]. I w tym pejzażu jest coś z twórczej nowości, gdyż kontrastuje on z utrwalonymi, przyjemnymi widokami miast o swojej jasnej strukturze czy przyrodniczymi widokami krain i dolin. Pejzaże przemysłowe stawały się coraz bardziej obserwowaną codziennością zmieniającego się świata, a tematy industrialne były wykorzystywane również do promocji postępu socjalistycznego państwa (stąd słynny Plener „Azoty '68”, który został zorganizowany dla tarnowskich plastyków dwa lata później w 1968 r.). 

Gazeta Krakowska, Wystawa M. Kołodziejczyka, Klub Nauczyciela ZNP Tarnów 1966 (wycinek)
Wycinek prasowy z „Gazety Krakowskiej” nt. wystawy indywidualnej M. Kołodziejczyka w Klubie Nauczyciela w Tarnowie, 1966 r.  archiwum rodziny

Na drugiej indywidualnej wystawie Marian Kołodziejczyk najpewniej powtórzył ekspozycję z wrześniowej wystawy uzupełniając ją może graficznymi pejzażami miasta z wystawy Piękno Tarnowa. Dla artysty rok ten był podsumowaniem ostatnich lat działalności w Tarnowie, i co ważne, podsumowaniem owocnym. Trzy duże wystawy, w tym dwie indywidualne, świadczyły o niezmarnowanych latach pracy twórczej. W tym też roku Kołodziejczyk ukończył matryce do kilku pejzaży miejskich, które wystawiał na wystawie Piękno Tarnowa, w tym linoryt Stare kamienice, któremu poświęcony zostanie oddzielny tekst.

Albert Kołodziejczyk

Przeczytaj także:

O początkach działalności artystycznej Mariana Kołodziejczyka w Tarnowie (rok 1960)

* * *

Przypisy:

[1]. S. Potępa, Tarnów, [w:] Artyści Polski południowo-wschodniej 1950–2000, red. J. Nowak, P. Rędziniak, Rzeszów [2000], s. 34.

[2]. Ibidem, s. 35.

[3]. 50 lat ZPAP w Tarnowie, opr. S. Potępa, Tarnów 1998, s. 19.

[4]. Ibidem.

[5]. Katalog: Wystawa zimowa tarnowskiego oddziału ZPAP, grudzień 1965–styczeń 1966, Tarnów 1965.

[6]. Katalog wystawy: Malarstwo, rysunek, grafika Pauliny Chrzanowskiej i Mariana Kołodziejczyka, Tarnów, ul. Wałowa 10 (BWA), 1966 r.

[7]. L. Madejczyk, Malarstwo, rysunek i grafika, „Dziennik Polski”, nr 207, 1 IX 1966, s. ?.

[8]. Ciekawa wystawa, „Gazeta Krakowska”, obecnie brak dokładnych danych [IX 1966].

[9]. L. Madejczyk, Tarnów w malarstwie, rysunku i grafice, „Dziennik Polski”, nr 254, 26 X 1966, s. 6.

[10]. Katalog wystawy: Piękno Tarnowa, Tarnów, październik 1966.

[11]. L. Madejczyk, Tarnów w malarstwie, rysunku i grafice, „Dziennik Polski”, nr 254, 26 X 1966, s. 6.

[12]. Ibidem; katalog wystawy: Piękno Tarnowa, Tarnów, październik 1966.

[13]. Przykładowo trzy drzeworyty Mariana Kołodziejczyka (Ulica Forteczna, Dom rodzinny gen. Józefa Bema oraz Mauzoleum gen. Józefa Bema) opublikowane zostały w tece graficznej dotyczącej architektury Tarnowa w 1975 r. (Architektura Tarnowa. Teka graficzna, cz. I, Tarnów: Wydział Kultury Urzędu Miejskiego, 1975, tabl. XI, XIV, XVI).

[14]. Tarnów. Wielki przewodnik, t. 7: Zawale, red. S. Potępa, Tarnów 2000, s. 58.

[15]. Wystawa, „Gazeta Krakowska”, obecnie brak dokładnych danych.



Komentarze

  1. Fajny blog! Dawno mnie nie było w Tarnowie, trzeba się wybrać. :))) Podobają mi się prace Twojego dziadka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam do Tarnowa i do śledzenia strony! Jest tu zawarta cząstka historii tego miasta.

      Usuń

Prześlij komentarz